środa, 21 listopada 2012

NAUKA NIE POSZŁA W LAS...

Wczoraj w przychodni, kiedy czekałyśmy na wizytę u Pani doktor, Blanka oglądała ulotki zachęcające do laseroterapii. Na jej prośbę podałam jej najpierw jedną broszurkę, potem drugą; sama nie była w stanie ich dosięgnąć. Mała oglądała je z uwagą, kiedy z gabinetu wyszła starsza od niej dziewczynka, popłakując po szczepieniu. Mama ubierała ją tuż obok naszego krzesła; Blanka przyglądała się koleżance z uwagą. Przyglądała się, patrzyła na nią i... nagle wyciągnęła rączkę z ulotką w kierunku dziewczynki, mówiąc:
"Plo!" (proszę!)

Nie było widać, bo siedziałam, ale urosłam z dumy o dobrych kilka centymetrów, prawie że spuchłam.
I pomyślałam sobie, że nauka nie poszła w las, że uparte używanie w rozmowach z Małą zwrotów: "proszę, dziękuję, przepraszam" jednak zostawiło w niej ślad.
Co nie zmienia faktu, że jeszcze tydzień wcześniej, kiedy moja córka na zajęciach muzycznych wyrywała swojej rówieśnicy plastikowe kółko płacząc i rycząc: "nie, nie, nieeeeee!!!!" byłam święcie  przekonana, że cały mój wysiłek nie tyle poszedł w las, co pogalopował w najgęstszy bór na oszalałym koniu...


8 komentarzy:

  1. uwielbiam czytać te Twoje posty o Blance! normalnie aż się człowiek wzrusza! to jest najpiękniejszy chyba etap jak dziecko uczy sie mówić i z dnia na dzień nas zaskakuje! już sie nie mogę doczekać jak eM wejdzie w ten wiek, bo u Zu to już jest zupełnie inny poziom wymiany zdań...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaki fajny poziom wymiany zdań :-)

      Usuń
  2. Takie lekcje nigdy nie ida w las;) Wyobraz sobie, ze nawet jako dorosla osoba od kiedy przyjechalam do Stanow te trzy slowa weszly mi tak w krew, ze nie potrafie mowic inaczej, "prosze, dziekuje, przepraszam" wychodza mi zupelnie automatycznie bez mojej wiedzy:)) A przeciez, badzmy szczerzy, nie byly to naduzywane slowa w Polsce, zwlaszcza 30 lat temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że coś zostanie na dłużej w Małej ...

      Usuń
  3. Chyba warto od malego uzywac przy dziecku tych trzech magicznych zwrotow. Nawet jak na poczatku nie umieja ich powtorzyc, a potem nie chca stosowac, to niewiadomo kiedy nagle okazuje sie, ze uzywaja ich na codzien! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, żeby to było takie proste - codziennie tłumaczę: "Nie wrzeszcz, powiedz ładnie proszę, jak czegoś chcesz!" - rzuca mi ze swoim uśmiechem "plo!"... A po minucie znów ryczy i wrzeszczy, bo czegoś chce...

      Usuń
  4. tak, na szczęście to szybko wchodzi w krew i zupelnie niepostrzeżenie:) tez sie dziwię, gdy Laurcia wychodzac ze sklepu mówi: "do dzienia", gdy coś podaje mówi: "plosie", a gdy sie przepycha między naszymi nogami: "pepasiam" :):):) rut

    OdpowiedzUsuń