piątek, 5 października 2012

TOLOLOLO

Blanka codziennie rano, zaraz po śniadaniu, pędzi do kuchni, zadziera główkę do góry, patrzy na mnie błagalnie, pokazując palcem szafkę umieszczoną wysoko, wysoko, poza zasięgiem dziecięcych rączek i prosi:
- Mamaaaaa tolololo!
Mówię, że nie. Patrzy błagalnie i znów:
- Tolololo!!!!
Serce mi mięknie, ale znów odmawiam
A ona zagląda mi w ślepia tymi swoimi szaroniebieskimi oczyskami i znów zaczyna
- Mamaaaaa....tolololo.... ploooo! (proszę!)

I jak tu się oprzeć takiej prośbie. W sumie sami wyhodowaliśmy tego małego nałogowca; była chora w zeszłym tygodniu, antybiotyk był tak ohydny, że jego gorycz mogła osłodzić tylko ona.
Czekolada. 
Tolololo
W końcu to bardzo trudne słowo :-)

7 komentarzy:

  1. Slowo rzeczywiscie trudne. :)
    Cale szczescie, ze tutaj wszystkie lekarstwa dla dzieci (antybiotyki tez) sa o smaku malinowym lub wisniowym. Moja mala juz wystarczajaco jest uzalezniona od slodyczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja bratanica na pieniążki mówiła "potatonia". Dzieci umieją radzić sobie z trudnymi słówkami :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooch!!! Jeszcze bardziej ją uwielbiam! Blanciak kocha czekoladę, zupełnie jak ja!:-]

    OdpowiedzUsuń
  4. Byle jadła z umiarem, to i tolololo nie zaszkodzi :)
    A słówko z tych co bardziej genialnych! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój starszy syn na autobus mówił ajdidi, później, wciąż poprawiany, zaczął mówić abuluś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj,moje dzieci uwielbiały bidźis, lubiły cublę(tak, tak) a siostrzeniec mieszkał z Klalklą bo babcia było za trudne Renia

    OdpowiedzUsuń
  7. tez uwielbiam tololo, szczególnie z nadzieniem truskawkowym:) rut

    OdpowiedzUsuń