sobota, 6 października 2012

MAŁY STRAŻNIK

Kiedy Travis dostaje od swojego Pańciunia kość do obgryzania, Blanka leci pędem do dużego pokoju i skanduje, żeby nie powiedzieć, ryczy:

- Baldon, baldon, baaaaldon! - co oznacza, że trzeba sierściucha natychmiast wypuścić na balkon, no bo przecież w domu na dywanie jeść mu takich rzeczy nie wolno...

Kiedy mój mąż zbiera się na spacer z kundlem, kiedy zakłada kurtkę, buty, natychmiast za jego plecami pojawia się Mała i przypomina swojemu ojcu:

- Myyyyc, myyyyc, myyyyyc!!!! - co oznacza, smycz musi zostać zabrana, pies absolutnie nie może nigdzie wyjść bez niej...

4 komentarze:

  1. I co Wy byście bez niej zrobili?O wszystkim musi Wam przypominać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No bo rodzice to przeciez takie zapominalskie istoty, ze trzeba ich pilnowac na kazdym kroku! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. dlatego dzieci są antidotum na sklerozę:) rut

    OdpowiedzUsuń