czwartek, 11 października 2012

LEW

Blanka siedziała dziś po południu na balkonie i patrzyła, czy przypadkiem jej tata już nie wraca z pracy. Nagle przyleciała biegiem do kuchni, w której robiłam obiad, cała przejęta, zaaferowana i opowiada mi na swój dziecięcy sposób:

- Mama, chrrryyyy, chrrrrry, chrrryyyy! Tam! (Mamo, lew, lew, lew! Tam!)

Zdziwiłam się i zaczęłam zastanawiać się, co jej chodzi, bo jakoś mało prawdopodobne wydawało mi się pojawienie króla zwierząt w centrum dużego miasta... 

A jednak...
Blanka złapała mnie za rękę i zaciągnęła na balkon, cały czas warcząc gardłowo, to jest twierdząc, że tam, pod blokiem jest lew!
Wyjrzałam...

I faktycznie był!

Spacerował po trawniku - olbrzymi, rudy, kudłaty...
 pies razy chow - chow.. :-)

7 komentarzy:

  1. jeszcze nie raz cię zadziwi swoimi skojarzeniami :)
    tak jak Bartollini doszedł do wniosku, że zakonnica to "czarna pani koko spoko"

    btw, przywiało mnie ostatnio na blogspota, więc zapraszam serdecznie:

    www.dziergamika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. nasz Dusio kiedys twerdził, że w kosciele jest pies. Pokazywał palcem i szczekał. A to była dziewczynka z szopą pokarbowanych włosów:) rut

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci zaczynające mówić są cudne;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i jest lew! ;)
    A moja mala na lwa (zreszta na tygrysa tez) mowi "Arrrrr" i brzmi przy tym jak pirat!!! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam serdecznie do zabawy na Babylandii.
    Do wygrania aż 5 zestawów "Gryzmołów" od Czuczu :)
    Jutro ostatni dzień :)
    Szczegóły tutaj:

    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/09/konkurs-z-czuczu.html

    Lub na Candy w którym do wygrania ciekawa książka dla dzieci i kilka dodatków :)
    Jeśli macie ochotę wziać udział zaglądnijcie tutaj:

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/08/urodzinowe-candy.html

    Z góry przepraszam za spam...
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  6. ha ha no to teraz powinni psa rasy chow-chow wpisać na listę psów groźnych... :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś byłam na spacerze z moim borzojem (chart rosyjski). Na przeciwko nas szedł tatko z córcią na ramionach w wieku Blanki i jak przechodzili koło nas, dziewczynka skacząc na tatowych rękach zaczęła krzyczeć: Tata, tata, meeee, meeee!!!

    Klasyka - moja psinka kozą została. No skubnie se trawę, ale miotły nie obgryza. :)

    OdpowiedzUsuń