wtorek, 11 września 2012

ZDANIE DRUGIE...

Wczoraj Blanka obudziła się kilka minut po ósmej. Poprzytulałyśmy się chwilę do siebie, powygłupiałyśmy w łóżku, aż w końcu zapytałam:
- Wstajemy Blanuś?
Na co moje dziecko ochoczo odpowiedziało: "Tak!" i raczkiem zlazło z wyrka, oczywiście w tempie ekspresowym. Ja nie byłam taka szybka, co nie umknęło uwadze mojej córki. Zamarudziłam chwilę, rozkoszując się ostatnimi sekundami leżakowania w ciepłej pościeli. Blanka, która już, już zamierzała podreptać do pokoju, żeby tradycyjnie, jak co dzień rano, przywitać się z Travisem, zatrzymała się. W pół kroku. Zobaczyła, że jeszcze leżę na łóżku i zawróciła. Stanęła obok i wyraźnie zdenerwowana moją opieszałością, zakomenderowała:
- Mama, hopa!!

Mus nie rada, trzeba było wstać :-)

2 komentarze:

  1. Cóż robić.:)Jak dziecię nalega mus jest hopać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze troche i Cię przegada!

    OdpowiedzUsuń