czwartek, 20 września 2012

WPŁYW CZEKOLADY NA ROZWÓJ MOWY

W niedzielę, kiedy odjeżdżaliśmy, Blanka dostała od babci tabliczkę czekolady. Małe rączki natychmiast podjęły próbę odpakowania smakołyki, niestety, bez powodzenia, mocno sklejona folia nie dała się rozerwać. Widząc usiłowania wnuczki, babcia pośpieszyła z pomocą i poleciła swojemu synowi:

- "No otwórz jej!"
Zanim zdążyłam zaprotestować, Małe echo natychmiast powtórzyło nowe słowo, wyczuwając w nim najwyraźniej moc sprawczą:

- "Otusz, otusz!"


5 komentarzy:

  1. u nas jajo, u was czekolada:) ogólnie jedzenie wszelakie ma zwiazek z mową - moze przez jeden otwór gebowowo-mowowy:) rut

    OdpowiedzUsuń
  2. :)
    Tytul posta brzmi jak tytul jakiejs pracy badawczej ;)
    Czekolada czy nie czekolada... kazdy sposob jest dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszcze, ze Blanka tak chetnie powtarza nowe slowka! Moja paskuda nie ma na to najmniejszej ochoty. Albo wrecz robi na zlosc. Ja mowie jej "powiedz mama". A ta patrzy mi w oczy z usmiechem i odpowiada "ta-ta"!

    OdpowiedzUsuń
  4. tja... jedno z pierwszych słów Zu to było "da" i chodziło o "daj mi tego cukierka"...

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie sobie radzi;))
    Ponoć chłopcom mówienie przychodzi z trudem (ale chyba tylko za młodu, hihi)
    w każdym razie czekam ...

    OdpowiedzUsuń