środa, 1 sierpnia 2012

ZOSIA SAMOSIA

Moje dziecko dziś po raz pierwszy zjadło samodzielnie obiad... Posadziłam ją w krzesełku, postawiłam jej na blacie talerzyk z ziemniakami, pokrojonym mięsem i ogórkami, wręczyłam do rączki normalne, dorosłe sztućce i powiedziałam: "Smacznego!" Po czym razem z gośćmi, moją przyjaciółką i jej synkiem zasiedliśmy do stołu, obserwując uważnie, co zrobi Blanka. A mała papuga całkiem sprawnie, bez większej pomocy z naszej strony zjadła praktycznie całą swoją porcję... operując widelcem.
 Ma rok i trzy miesiące.
 Zosia Samosia.
 Dumna jestem z niej niesamowicie. W związku z czym przymknęłam nawet oko na nową formę dokarmiania psa. Nasz córka bowiem, odkąd opanowała sztukę posługiwania się sztućcami, już nie rzuca Travisowi kawałków mięsa na podłogę. 
Teraz podaje mu je na widelcu. 
Pełna kultura.

16 komentarzy:

  1. a jak będzie umiała więcej mówić, to jeszcze powie mu: śmaćnego Tlawiś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwię się chyba dopiero jak odpowie...

      Usuń
  2. Niezła jest :) Chłoń ile się da,bo jak się tak rozpędzi to niebawem będzie na randki śmigać Zosia Samosia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zapisywać jak najwięcej; wiem, że czas pędzi nieubłaganie...

      Usuń
  3. Brawo;)
    I Tak oto Trawis przy Blance ogłady nabierze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze z nieokrzesanego zmieni się w kurturalnego laba i co będzie?

      Usuń
  4. zobaczysz, nauczy psa jeść sztućcami;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziecko ci dorasta :) i w dodatku jakie kulturalne :P Jeszcze troche i Travis bedzie jadl na porcelanie i sam nauczy sie uzywac sztuccow ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czekać aż zażyczy sobie własnego miejsca przy stole :-)

      Usuń
  6. Super! ja też kiedyś karmiłam psa łyżką oraz widelcem :D i jadł :D (co prawda nie przy stole, bo piesek był na ogrodzie, ale mimo wszystko :D).
    Anula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miał prawdziwie "pieskie" życie :-)

      Usuń
  7. Travis przepadł, Blanka już zupełnie podbiła jego serce. Najpierw biszkopciki, teraz mięsko na widelcu... Powodzi się labowi, oj powodzi!;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w końcu jej najlepszy kumpel :-)

      Usuń
  8. Brawo dla Blanki! Ja podejmuje od czasu do czasu probe nauczenia Bi poslugiwania sie sztuccami, dziecko przeszczesliwe, ale ja sie zniechecam, bo jedzenie laduje wszedzie tylko nie w brzuszku glodomora. Ona nawet nie probuje trafiac do buzi, robi sobie zabawe w rozrzucanie i chlapanie jedzeniem po calej kuchni! Tylko pies z tego korzysta, a mala dalej jest glodna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle po blankowym "jedzeniu" daję jej jeszcze zupkę, mamy dwie łyżeczki, ona coś tam sobie wygrzebuje swoją, a ja ją dokarmiam i tak jakoś zwykle zjadamy całość. Ale przyznam Ci się, że przed każdym posiłkiem mam ją ochotę rozebrać do naga...

      Usuń