poniedziałek, 11 czerwca 2012

TRAUMA

Każde wyjście do pracy to dla mnie trauma. Blanka jakiś czas temu zorientowała się, co oznacza moja poranna krzątanina i doskonale już wie, że zniknę, że wyjdę i mnie nie będzie...

 Wystarczy, że schowam się w łazience, żeby wziąć prysznic - przychodzi pod drzwi, skrobie w nie jak mały psiak i płacze. Wystarczy, że odsunę drzwi do szafy i wyjmę bluzkę, że zacznę się ubierać lub prasować koszulę do pracy - zaczyna rozpaczać. Wystarczy, że zacznę pakować torbę, biorę klucze, telefon, a ona natychmiast rusza za mną, chodzi za mną krok w krok po mieszkaniu jak wierny pies, łapie za nogi i łka. Kiedy wezmę ją na ręce, uspokaja się na moment, ale nie pozwala się nikomu oddać, wczepia się we mnie jak miś koala, każda próba przekazania jej, czy mojemu mężowi, czy opiekunce kończy się dramatycznym, spazmatycznym płaczem, wyciąganiem rąk do mnie i powtarzanym przez łzy: "nie, nie, nie!"...

Wykańcza mnie to. Każde wyjście z domu to dla mnie trauma. Wystarczy dwadzieścia minut tej jej rozpaczy zanim opuszczę dom i zamieniam się w kupkę proszku, rozpadam na kawałki i mam zepsuty cały dzień, jeszcze przez kilka godzin mam przed oczami jej smutną buzię i oczy pełne łez. Nie potrafię się na niczym skupić, nic mi nie jest w stanie poprawić nastroju. I codziennie od nowa zastanawiam się, czy powinnam pracować, czy lepszym wyjściem nie byłby urlop wychowawczy. 

Codziennie rano kiedy wstaję, na samą myśl o wyjściu z domu ściska mnie coś w środku. Wiem doskonale, że gdy zniknę, Mała uspokoi się błyskawicznie, wiem, że bardzo lubi swoją nianię, wiem, że uwielbia spędzać czas z ojcem, ale nie zmienia to faktu, że czuję się strasznie, kiedy tak rozpacza... Tłumaczę, że wrócę, przytulam, zabawiam, próbuję odwrócić jej uwagę, zainteresować ją czymś innym, ale bezskutecznie. Codziennie do drzwi odprowadza mnie rozpaczliwy płacz  i wołanie "mama, mama"...

Wczoraj przymierzałam nową bluzkę przed lustrem w łazience. Blanka, kiedy tylko zobaczyła, że się ubieram, natychmiast zaczęła płakać...

37 komentarzy:

  1. To faktycznie musi być okropne uczucie. Chociaż wiesz,że jej się krzywda nie dzieje i że się uspokaja jak tylko wychodzisz.Ja się smucę jak widzę pełne wyrzuty kocie spojrzenie gdy wychodzę, a co przeżywać musisz Ty? Trauma to dobre słowo, adekwatne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem sobie z tym poradzić i źle mi z tym, że jest jeszcze za Malutka, żeby jej wytłumaczyć, że wrócę, że będę. Z drugiej strony - czy dzięki temu dziecięcy smutek byłby mniejszy? Pewnie nie... To my, dorośli próbujemy wszystko zracjonalizować, dziecko robi to, co czuje - nie chce żebym ją zostawiała, jest jej smutno, więc płacze...

      Usuń
  2. Chyba jeszcze pamiętam ten strach, który czuje teraz Blanka. A teraz po czasie żałuję, że tego już nie ma. Trochę mi bez tej tęsknoty źle. Pozdrawiam. PaniZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blance źle z tą tęsknotą... Mi też

      Usuń
  3. Ja nie chodzę do pracy, w ogóle rzadko bez Najmłodszego wychodzę, a mój Błażej też tak ma. To taki czas. Z czasem przechodzi...

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co najdziwniejsze, wyjścia mojego męża są przyjmowane ze stoickim spokojem, dziecko robi "pa pa", posyła buziaczka (rączką z cmoknięciem :-) i tata może sobie iść...
      A ja... tak jak opisałam powyżej

      Usuń
    2. Mój synek też tak ma-tatuś może pracować,mama-nie. Dwa lata trwało zanim przyjął do wiadomości,że NAPRAWDĘ wrócę z pracy,a i tak tej sytuacji nie akceptuje... Ciężko mi się było skupić na pracy,gdy w domu zostawał mój płaczący skarb...
      Mądre książki mówią,że to "lęk separacyjny",że mija w pewnym wieku.
      Teraz za to,gdy jestem w domu praktycznie cały czas zdarza się,że Wikuś żąda np.towarzystwa babci. I to jest już postęp.
      Pozdrawiamy!!!
      Ola_k

      Usuń
  4. Ojej, biedna malutka... Nie ma niestety chyba na to rady, musi sama z tego wyrosnac... Moja mala na szczescie narazie przyjmuje nasze wyjscia ze spokojem. Jak ja wychodze to najczesciej jeszcze spi, a jak tata idzie do pracy to macha mu lapka z usmiechem na buzi...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapomnialam sie podpisac. Agata :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna Blanusia:( kurcze takie sytuacje codziennie muszą być bardzo ciężkie;/ trzymam kciuki zeby bylo lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  7. wiem o czym piszesz. Ja też rozpadam sie na drobne kawałki. Choć gorzej było, gdy poszłam do pracy wtedy, gdy Dusio był mały. Pewnego dnia miałam juz w ręku telefon, by zadzwonić do pracy i oznajmić, ze składam wypowiedzenie i nigdy już nie stawie sie w szkole. Do dzis zastanawiam sie skad wzięłam wtedy siłę , by się pozbierać i jednak pójść. Ale w pracy myslałam tylko o dziecku i jego rozpaczy:( nie znam gorszego bólu niż słuchać takiego płaczu. rut

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo Ci współczuję. Ale może z czasem Blanka przyzwyczai się do tego, że wychodzisz i będzie mniej odczuwała to "opuszczenie". Im będzie większa tym więcej będzie rozumiała i może wtedy będzie jej - a zarazem i Tobie - lżej się rozstać. Póki co trzymam kciuki za Was i mocno ściskam. Dużo siły dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Biedne jesteście, obie... I choć doskonale wiesz, że to minie, to nie zmniejsza to wcale tego, co czujesz.
    Ale pomyśl - czy potrafiłabyś długo wytrwać na wychowawczym? Nie mogłabyś się nigdzie ruszyć, do sklepu czy z psiurem na spacer, bo Blanka też tak by reagowała. Dla niej nie istnieje czas - to, czy wychodzisz na 5 minut czy 5 godzin. I tak by tęskniła i się żaliła. Tylko Ty czułabyś się lepiej wychodząc na chwilę, ale z drugiej strony, po jakimś czasie - źle, siedząc w domu i nie pracując.
    Ale to wszystko to racjonalizowanie. Moja młodsza nie marudzi - na razie - więc - na razie - tylko ja tęsknię. Ona zdaje się mieć doskonały humor, więc tęsknota na razie nie oznacza traumy. Na razie...

    avionetka

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj,
    mój pierwszy wpis..śledzę wasze losy już od dawna i uwielbiam czytać ten blog.
    ....dzieci to najlepsi psychologowie..Przez płacz liczy na "złamanie: reakcji mamy. Moje dziecko ma 6 lat, wróciłam do pracy kiedy córka miała 3latka. i wychodziłam z świadomością, że źle robię bo dziecko - tęskni. Z tą różnicą że ja też ryczałam tylko wtedy gdy mała nie widziała. teraz też mam przeświadczenie że za mało czasu poświęcam dziecku, pochłania mnie praca, która z resztą jest b. stresująca. Córka jest w przedszkolu, czasy się zmieniły - i my mamusie też musimy pracować. Blanka przyzwyczai się, nie wiem jaka jest Twoja sytuacja finansowa, może dla takiego małego dziecka dobrze jest pobyć z mamą. to są chwile bezcenne.
    ps

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem przez co przechodzisz. Może nie z punktu widzenia mamy, ale niani.
    Też przez to przechodziłam. Raz z2,5 letnim Podopiecznym, który ze spazmami, wodospadem wręcz łez i płaczem, a właściwie rykiem do zdarcia gardła żegnał...tatę! Mama wychodziła jak dziecko spało, a tata wychodził jak przychodziłam ja. Ale ja nie o tym... druga taka sytuacja z dzieckiem w wieku podobnym do Blanki - moją (byłą już) Podopieczną.
    Też były sytuacje płaczu i wrzasków "mama, mama", każde przekazanie Małej z ramion rodziców mnie kończyło się dziką awanturą.
    Moim sposobem było to, że mimo wrzeszczącej i wyginającej się Małej brałam Ją na ręce i cicho do ucha mówiłam, że mama idzie do pracy, a ona zostaje z nianią, że będziemy się bawić (zawsze w zanadrzu miałam jakąś nowszą super ekstra zabawkę - wymienialiśmy Jej zabawki co parę tyg albo dostawała to, czego Jej nie wolno - np. na chwilę mój telefon albo pilota przy mnie - tak żeby odwrócić Jej uwagę) a potem nawet szłam z Nią do okna i w oknie robiła rodzicom papa. Fakt, też plakała, ale potem się przyzwyczaiła.
    Myślę, że jest to do przetrwania, choć nie jest to łatwe.
    W połowie 2r. życia Małej wymyśliliśmy sposób taki, że mała najpierw dawała buziaka tacie, potem mamie przy bramce od schodów (dom jednorodzinny) i potem szybko szybko biegłyśmy do okna zobaczyć czy mama wyjdzie z garażu i czy jakiś kotek/piesek nie biega po ogrodzie :) Zazwyczaj pomagało. W 2roku życia Małej już wcale nie interesowało żegnanie rodziców tylko wszystko inne (kwiatki, okno itd).
    Tylko nie uciekaj przed Blanką. Raz tak ja zrobiłam (zdarzało się, że z Jej domu nie mogłam wyjść po pracy) i potem Mała jakiś czas wołała "nianiu nie ić" i płakała. A zwykle wychodziłam bez problemu.
    Będzie dobrze, tylko trzeba to przetrzymać! Aaa i możesz Jej mówić też, że np. mama przyjdzie jak zje obiadek (to u nas działało, pod warunkiem że mama dotrzymywała słowa ;) ale to inna bajka).
    Trzymam za Was kciuki bardzo!
    (www.swiat-wg-anuli.bloog.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja napiszę ci zupełnie inaczej niż poprzednicy i mam nadzieje że mnie nie wywalisz ze swojego bloga którego bardzo lubię:)
      Moja rada dla ciebie jest taka żeby jak masz tylko taką możliwość została z dzieckiem w domu to są najfajniejsze wasze chwile których nikt ci nie odda i które już nigdy nie będą takie same. Wiem że brzmi to jak z babskiej gazety ale tak jest a wiem co piszę.
      Powiem szczerze że bardzo się zdziwiłam jak dowiedziałam się że wracasz do pracy myślałam że skoro tak długo czekałaś na Blankę to będziesz chciała zostać z nią w domu.
      Nie myśl że cię oceniam bo tak nie jest każdy ma swoje powody i podejmuje decyzje najlepsze dla swojego dziecka i dla siebie ale skoro podzieliłaś się z nami takimi rozważaniami to pozwoliłam sobie na takie przemyślenia i radę dla ciebie.
      Powiem ci jeszcze tylko że na wychowawczym jak to w życiu niestety nie jest tylko tak różowo czasem masz ochotę tak po prostu odpocząć od dziecka, wyjść, odetchnąć albo w spokoju napić się kawy a bywa różnie a do tego wszystkiego masz wrażenie że robisz ciągle to samo-dzień świstaka.
      W moim jednak odczuciu bilans wychodzi na plus i jeśli masz tylko taką możliwość to warto zrezygnować z pieniędzy których i tak część oddasz opiekunce na ten czas dla Blanki .
      pozdrawiam bogusia

      Usuń
  12. "Zwierzęta, podobnie jak ludzie, posiadają swoiste cechy charakteru. Uczą się, odczuwają i reagują na różne bodźce. Zwierzęta zadowolone, których potrzeby są zaspokojone, wykazują większą aktywność życiową i mniej problemów zdrowotnych. Z drugiej strony, czworonogi potrafią też doświadczać negatywnych stanów psychiki, takich jak strach, osamotnienie, apatia. Uczucia te wpływają na ich zachowanie i ogólnie na jakość życia" - http://drbach.pl/dla_zwierzat.php

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  32. Woah! I'm really enjoying the template/theme of this blog. It's simple, yet effective.
    A lot of times it's very hard to get that "perfect balance" between usability and visual appearance. I must say you have done a amazing job with this. Additionally, the blog loads super quick for me on Opera. Excellent Blog!
    Here is my homepage ; http://chaongaymoi.com/groups/simple-ideas-to-remove-scars-obviously

    OdpowiedzUsuń