piątek, 1 czerwca 2012

DA I NIE CZYLI KILKA SŁÓW O ROZKAZYWANIU

Kiedy Blanka budzi się rano, siada sobie na łóżku, rozczochrana, rozespana, uśmiecha się szeroko, rozgląda i oznajmia zwykle "Tata, tata!", pokazując Lubego palcem. Cieszę się wtedy niezmiernie, mówię Mężykowi: "Ktoś do Ciebie kochanie!" i przewracam się na drugi bok. W tamtym tygodniu to mój mąż wstawał razem z małym Kajmanem, ubierał go i karmił, a ja dosypiałam sobie spokojnie do ósmej. Zwykle w okolicach tej godziny Blanka odkrywała brak jednego z członków rodziny i prowadziła tatę do sypialni. Ten podsadzał ją na łóżko, nie mijał nawet moment, a mała Gadzina właziła na mnie i siada mi okrakiem na brzuchu. Ignorując zupełnie brak współpracy z mojej strony, sama sobie robiła "patatataj", podskakując mi na żebrach... Już po kilku sekundach takiej zabawy bardzo wyraźnie przypominało mi się, co jadłam dzień wcześniej na kolację. Na szczęście Młodej szybko się ta rozrywka nudziła, więc po paru minutach schodziła i ze mnie, i z łóżka. Ale żeby tak jeszcze sobie poszła....

Zamiast spełnić fantazję mamusi, łapała mnie za palec i ciągnęła z całej siły, złoszcząc się, gadając coś sobie pod nosem i denerwując się, kiedy zbyt wolno wychodziłam spod ciepłej kołdry. A potem już przez cały dzień to samo - przez większość czasu łaziła po mieszkaniu, wlokąc mnie za sobą w charakterze usłużnego giermka, któremu non stop .... rozkazuje. 

Prowadzi mnie do regału, pokazuje palcem na półkę i oznajmia głosem nie znoszącym sprzeciwu: "Da!" Zdejmuję więc mój notes. Bierze go do ręki i po chwili ciska za siebie, wyraźnie zniecierpliwiona i ponownie żąda: "DA!!!". Podaję więc jej puste opakowanie po płycie DVD. Otwiera je sobie, zagląda do środka i znów wywala, rozczarowana brakiem zawartości. Mały paluszek po raz kolejny kieruje się w stronę półki, a Blanka jeszcze głośniej mi rozkazuje: "Daaaa!!!", najwyraźniej zdenerwowana, że nie mam pojęcia, o co jej chodzi...

 I tak cały dzień. Pasta do zębów leżąca na umywalce - "Da!!!", szczotka do czyszczenia toalety - "Da!!!", pilot do telewizora - "Da!!!", mój aparat fotograficzny "Da!!!", perfumy "Da!!!", torebka, którą położyłam na fotelu - "Da!!!", portfel - "Da!!!" i tak przez dzień cały na zmianę z... "NIE". 
Szykuję śniadanie, potem łapię małego szkraba i próbuję umieścić w foteliku do karmienia. Wtedy pada pierwsze "NIEEEE!!!" zniewolonego łobuziaka. Wciskam w siedzenie, zapinam szelki, daję jedną łyżeczkę kaszki, drugą, trzecią. Zwykle już przy czwartej słyszę zdecydowane: "NIE!!!". Próbuję namówić na kontynuację jedzenia - Blanka atakuje serią jak z automatu: "Nie, nie, nie, nie, nie, nie!!!". Podejmuję ostatnią próbę. Gromkie "NIIIIEEEEEE!!!!" poparte odpychaniem łyżeczki sprawia, że szybko rezygnuję.
Nie to nie. Moje dziecko doskonale wie, czego nie chce.
 I czego chce.

7 komentarzy:

  1. Aż strach się bać, co będzie, jak tak dalej będzie dostawać wszystko, czego chce i czego nie chce.
    To dobry moment na nauczenie się przez Rodziców słowa NIE :)
    Krótkotrwały spokój może się skończyć dominacją małej terrorystki nad Wami przez resztę dzieciństwa a pewnie i potem :)
    Ja uczyłam i nawet w sklepie nie musiałam niczego kupować, chociaż wszystko dziecko pokazywałam.
    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwuś, uczę Małą, że nie dostanie wszystkiego, co akurat jej w oko wpadło, zwykle staram się po prostu odwrócić jej uwagę, albo dać jej coś innego, ale mały Kajman nie daje się łatwo oszukać. A kiedy nie chcę dać jej ręki, żeby mogła minie oprowadzać po mieszkaniu, to płacze tak rozpaczliwie, że nie mam serca jej odmówić. Skoro akurat moje towarzystwo jest jej niezbędne, to... no cóż, miło mi, choć czasem to uciążliwe. A co do jedzenie - staram się szanować jej "nie" i nie wmuszam, ale też nie dokarmiam między posiłkami - nie chce jeść to nie, zobaczymy za trzy godziny :-)

      Usuń
  2. Jak Ci zazdroszczę,że rano mąż zabiera Ci terrorystkę;)Dziś Małemu odechciało się spania o 5.40 i w rezultacie jestem nieprzytomna -co to za czasy,żeby dziecko wstawało w środku nocy!!!;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Asertywna jest :) To wielki plus w dzisiejszym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mój Bąbel w sobotę wieczorem - po raz pierwszy - wypróbował kredki na ścianie. tyle razy tłumaczyłam, że niewolno pisać po ścianach i zawsze słuchała, a tu jednego dnia masz, chwila nieuwagi i dodatkowy kolor na ścianie ;) Wytłumaczyłam po raz kolejny i zabrałam kredki za karę, zbuntowała się bardzo ale nie ustąpiłam. Kiedy próbowałam zmyć te malunki, przyszła przytuliła się na przeprosiny i pokazuje na ściane: "Ooo nie ma", a ja jej: "Teraz już nie ma, a pomazałaś gdzieś jeszcze?", wzięła mnie za ręke i pokazała drugie dzieło - na szczęście ostatnie. Oj te Maluchy... i kto tu rządzi w domu....?

    OdpowiedzUsuń
  5. Rezolutna panienka z Blanusi:)A zachowuję się toczka w toczkę jak synek mojej ulubionej sąsiadki. Mam kawaler lat dwa i prezentuje identyczne zachowania i cechy charakteru. Przy takiej stanowczości nie ma przeproś.Mus jest wypełniać polecenia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. może spróbuj dawać rano zamiast kaszki ośródkę zwykłego chleba rozdrobnioną i zalaną mlekiem - u mojego Niejadka to działa :) no i obowiązkowo gazeta do obejrzenia, najlepiej z pieskami "łał łał" albo traktorami "brum brum" :)

    OdpowiedzUsuń