poniedziałek, 28 maja 2012

BLW

Kiedy Blanka uczyła się chodzić, prowadzała nas za sobą cały dzień w charakterze ruchomej podpory. Trzymała mnie lub swojego tatę za palec i tak wędrowała po mieszkaniu. Kiedy uzyskała pełną mobilność, zaczęła nasze ręce odpychać ze wstrętem, kiedy próbowałam wziąć ją za łapkę, złościła się, chowała rączkę za plecy i uciekała. 

A teraz znów jej się coś zmieniło. Gdy tylko się obudzi i zlezie z łóżka, natychmiast wyciąga do mnie rękę, żebym jej podała... palec. Wywleka mnie z pościeli i tak wlecze za sobą przez cały dzień. Na balkon, z balkonu, do łazienki i z powrotem, do kuchni i do sypialni i znów na balkon... A potem tournee dookoła mieszkania zaczynamy od nowa. Nie wiem, co sobie wymyśliła, ale ewidentnie i niezaprzeczalnie tylko ja się nadaję do prowadzania małej dziewczynki. Tylko mój palec nadaje się do trzymania. Kiedy usiądę na chwilę, ściąga mnie z kanapy, kiedy położę się dosłownie na sekundę, natychmiast namierza mój bezruch i siłą próbuje zmusić mnie do podążania za nią. Kiedy się buntuję i oznajmiam: "Nie, ja nie idę, idź sama", odmawiając jednocześnie udostępnienia palca wskazującego, złości się i płacze. Jakby moja obecność była jej absolutnie niezbędna w procesie poznawania i codziennego zachwycania się światem. Chodzi, wlecze mnie za sobą, pokazuje paluszkiem coraz to nowe rzeczy oznajmiając: "Ooooo!!!"i opowiada mi o nich w swoim dziecięcym języku. 

Wczoraj byliśmy na komunii. Wszyscy zasiedli do obiadu, smakowite dania już parowały na półmiskach, kiedy Blanka, niemal natychmiast po posadzeniu na moich kolanach, postanowiła kontynuować proceder poznawczy. Oprotestowała unieruchomienie, zażądała postawienia na podłodze, złapała mnie za palec i wyruszyła na obchód zajazdu. A ja za nią, na dziesięciocentymetrowych szpilkach. Kilka razy próbowałam spacyfikować i unieruchomić małego Kajmana - nadaremnie. Usiłowałam podmienić swój palec na palec babciny, wujkowy, tatowy - bez powodzenia, tylko mój się nadawał. A mój mąż siedział sobie spokojnie przy stole, konsumował i uśmiechał szeroko do nas obu. Kiedy w końcu, nieco zmęczona i poirytowana zapytałam:

- Ale dlaczego ona chce chodzić tylko ze mną?!!! - odpowiedział tajemniczo:
- BLW
Że co? - dopytałam mało kulturalnie
- Bobas Lubi Wybór...

16 komentarzy:

  1. Blanka pokazuje Ci świat, skąd ma wiedzieć, że Ty już to wszystko widziałaś? Ona codziennie odkrywa coś nowego i się z Tobą dzieli. Jak ja bym chciała, żeby mi się wrócił choć jeden dzień, kiedy Ukasz miał rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chmmmmm, tylko dlaczego moje towarzystwo jest jej niezbędne tylko w mieszkaniu? Jak wyjdziemy na dwór nie da się wziąć z rękę za żadne skarby świata, ucieka i tylko się ogląda, czy ją gonię, a i to nie zawsze...

      Usuń
  2. Blanka dba o kondycję mamy ;) Może jej się znowu odmieni?

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, wreszcie dotarlam na nowe miejsce!
    Pociesz sie, ze chodzenie za palec to jeszcze nie jest najgorsze! Moja mala tez miala taki trend przez kilka tygodni i tez narzekalam. Tyle, ze jej bylo wszystko jedno czyj palec, moj, taty czy dziadka, kazdy byl dobry. No ale, ze wieczorami jestem z nia sama, wiec sila rzeczy ja musialam podazac za maluchem na obchod domu i ogrodu. No ale ostatnio jej sie odmienilo. Na gorsze! Teraz nie chce chodzic za palec, teraz chce byc noszona na raczkach! Od rana do wieczora staje co chwila przed nami i wyciaga raczki do gory. Sama chodzi juz doskonale, wiec czesto staramy sie ja zignorowac, ale zapomnij! Taki wrzask podnosi, ze kiedys jakis przechodzien zglosi na policje, ze dziecko maltretujemy!
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli potwierdza się moja teoria, że ni ma co narzekać, bo zawsze może być gorzej :-)

      Usuń
  4. A moze ona mysli, ze traz Ciebie trzeba nauczyc chodzic? Dziecko chce sie odwdzieczyc;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzejmie dziękuję, radzę sobie na dwóch nogach jak widać...

      Usuń
  5. whiterose.ownlog.com30 maja 2012 09:34

    Strasznie lubię Twoje opowieści, czasami czytam je mamie, by u niej również wzbudziły uśmiech ;) Musiałyście rozkosznie wyglądać chodząc tak razem, tylko by się Mała nie przyzwyczaiła, że zawsze ma co chce... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za późno... żeby się nie przyzwyczaiła :-)

      Usuń
  6. też czasem ten bunt mnie ogarnia:)że jestem taka nieodzowna do życia i nie-zastępywalna. rut

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że ty mnie zrozumiesz - cztery razy lepiej niż inni :-)))

      Usuń
  7. Też bym chciała być taką niezastąpioną mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój Bąbel chyba też coś od Twojej Blanki na odległość przejął. Obudziła się ok. 3,00 rano, wstała w łóżeczku i się na mnie patrzy, myślę sobie "Oooo nie, nie wstaję", popatrzyła, położyła sie i leży, za chwilę znowu wstaje, ja znowu nic, więc się położyła, dałam jej misia i poszłam do łóżka, nie minęło 30 sek. siedzi i podnosi bunt, no to wstałam i poszłam mleko zrobić, a do niej wstał mąż - i co? Nagle cisza i dziecko poszło spać. Ta mała cholera zawsze mnie wykorzystuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez grzeczność nie zaprzeczę :-)))

      Usuń