środa, 19 października 2011

MYYYYYMMMMAAA...


Kiedy Blanka jest bardzo, ale to bardzo nieszczęśliwa, kiedy jej się coś nie podoba, kiedy łka żałośnie, zanosi się płaczem, kiedy wyciąga do mnie rączki, oczekując natychmiastowego ukojenia wszelkich boleści i zlikwidowania dziecięcych nieszczęść, czasami pomiędzy kolejnymi pochlipywaniami wymawia coś na kształt słowa "mymmaaa"...

I choć zawsze bardzo mi żal rozpaczającego, narzekającego malca, to kiedy słyszę tę zbitkę głosek, tak zbliżoną to tego wyczekanego, wytęsknionego słowa, coś we mnie mięknie i się uśmiecha...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz