niedziela, 4 września 2011

ZIELARKA

Postanowiłam ususzyć natkę pietruszki. Obskubałam listki z łodyżek, rozłożyłam na balkonie tetrową pieluszkę i rozsypałam na niej zielone listki. Poleżały trzy dni, trochę też poleżał na nich Travis, jakoś tak mu było wygodnie uwalić akurat na moim zielniku swój biały tyłek. Wrzasnęłam na niego i przegnałam go natychmiast; wlazł z powrotem do mieszkania, delikatnie zniesmaczony, kompletnie nie rozumiejąc, o co ta cała afera. Dziś wyszło, że w sumie o nic, bo wieczorem komisyjnie mój mąż całą natkę z pietruszki wyrzucił do kosza na śmieci. Nawet nie protestowałam, bo do niczego się nie nadawała, w ogóle nie wyschła. Przez te trzy dni leżakowania na balkonie tylko zwiędła i zżółkła. Zebrał ją więc Luby, zutylizował, uśmiechnął się z politowaniem i powiedział:

- Pogódź się z tym Kochanie, że najlepiej wychodzi Ci suszenie kwiatów... 

8 komentarzy:

  1. Suszyc natki nie probowalam ale swieza po prostu zamrazam,posiekana oczywiscie i w malych plastikowych woreczkach.Po rozmrozeniu jest jak nowa ,pachnaca.Do zup wrzucam zamrozona.
    Urszula

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja robię jak przedmówczyni- mrożę w małych pojemniczkach zarówno natkę, jak i szczypiorek, koperek. Nie wiem jak się powinno suszyć, a niby właśnie na suszonych ziołach się znam;)) Wielka moja "suszona porażka" miała miejsce w zeszłym roku- kilka dni zbieraliśmy grzyby ,aby później chyba kolejne dwa dni suszyć je w piekarniku całymi dniami. Wydawało mi się ,że wysuszone zostały idealnie. Oczami wyobraźni, tfu- raczej nosem wyobraźni ,czułam już aromat mojego bigosu, a moje ego zbierało oklaski i ćwiczyło teksty "a grzybki do niego to ja sama nazbierałam", które miałam zamiar wygłaszać częstując żarciem:) Gdy otworzyłam puszkę ,w której je przechowywałam ,zastałam bliżej nieokreślone coś ,pokryte w całości pleśnią. Ale wkurzyłam się dopiero jak zobaczyłam ,że zawartość pozostałych 3 puszek (takich sporych, po trunkach) wygląda dokładnie tak samo:)
    chili

    OdpowiedzUsuń
  3. No to ambitna byłaś , tylko że zielarki zawsze wieszały w wiązkach na sznureczku , ale rozumiem ,nie lubisz "patyczków".Maga

    OdpowiedzUsuń
  4. Hi Eumenido, ciesze sie bardzo, ze Ciebie znalazlam, naleze to tych cichych czytelnikow i nie moglam sie doczkac, kiedy znwou zaczniesz pisac. Zycze Tobie i Twoim kudlaczom wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mrożę, sukces murowany, no i Travis nie jest Eskimosem....

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiesz jaką mi frajdę dzisiaj sprawiłaś :) Dopiero dziś odkryłam maila z nowym adresem :) Ślicznie dziękuję. Siedząca do tej pory cichutko i czytająca kasia1856 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobnie jak poprzedniczki zamrazam natke z pietruszki, koperek i szczypiorek. Ale tez susze wychodowane przeze mnie ziola wieszajac je w slonecznym oknie (po stronie mieszkania:)) A dopiero jak sa ladnie suche, przesuwajac reka oddzielam listki od lodyzek.
    No ale, skoro te kwiatki ida Ci najlepiej, to moze niech tak juz zostanie:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie za wilgotno było na zewnątrz i dlatego :) Ale nie zrażaj się komentarzami męża, następnym razem będzie lepiej :)

    A tak w ogóle to zmieniłem adres bloga i tak jak Ty przeniosłem się na blogspot :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń