piątek, 19 sierpnia 2011

POGRÓŻKI


Moja kochana córeczka uznała dziś, że nie ma ochoty na kolację. Zjadła ładnie o dziewiętnastej, po powrocie ze spaceru, pobawiła się trochę, pogadała, ale kiedy wykąpaliśmy ją godzinę później, ogłosiła strajk. Przy piersi zrobiła piękny mostek, wykręciła buzię w drugą stronę, a kiedy ją próbowałam jakoś zgadać i zachęcić, zaczęła popłakiwać. Próbowałam ją nakarmić mlekiem z butelki - potrzymała trochę smoczek w buzi, popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się rozbrajająco... i wypluła go, razem z jego zawartością. Pomyślałam sobie zirytowana - nie, to nie. I dodałam głośno, nieco wnerwiona:

- Nie chcesz? Trudno. Zobaczysz, nie będę do Ciebie wstawać w nocy, żeby Cię nakarmić!

 A ta szelma uśmiechnęła się do mnie jeszcze szerzej, jakby doskonale wiedziała, że to nieprawda, za ta mąż siedzący obok zachichotał i rzucił, jakby od niechcenia:

 - Będziesz, będziesz...:-)

No i wykrakał... 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz