wtorek, 30 sierpnia 2011

MLEKO WYSOKOPROCENTOWE A MARZENIA...


W sobotę byliśmy na weselu u naszych przyjaciół. Blanka została w domu, pod opieką zestresowanej babci, ja jechałam na imprezę cała w nerwach, zastawiając się, jak moja mama sobie poradzi z obsługą mocno marudnego ssaka, któremu upalna pogoda zdecydowanie nie odpowiadała. Chciało mi się płakać, jak wychodziłam z domu, na szczęście byliśmy już trochę spóźnieni, więc tylko dałam Małej buziaka na szybko i poleciałam do męża czekającego w aucie. Jakoś przetrwałam to pierwsze rozstanie z córcią, ona zdecydowanie lepiej je zniosła niż ja. Niby bawiłam się fajnie, ale myślami ciągle byłam z Młodą, zastanawiałam się, czy nie płacze, czy była spokojna na spacerze, czy udało sę jej bezproblemowo zasnąć. Nie mogłam się powstrzymać i dzwoniłam do mamy co jakiś czas.

Wróciliśmy o drugiej w nocy, Blanka spała mocno i spokojnie, w przeciwieństwie do swojej babci, która siedziała przy zapalonej lampce i pilnowała spokojnego snu wnuczki. Impreza była udana, choć dla mnie oczywiście bezalkoholowa, z czego musiałam się tłumaczyć kilku osobom, bo państwo młodzi gwarantowali nocleg i moje niepicie było ewenementem. Zwłaszcza faceci jakoś nie kojarzyli mojej abstynencji z karmieniem piersią. Jeden z kolegów mojego męża kompletnie nie rozumiał, dlaczego nie mogę wypić nawet lampki wina. W końcu palnęłam mu wprost:

- Paweł, przecież dziecka mlekiem wysokoprocentowym nie nakarmię!!!

Usłyszał to mój mąż siedzący obok, natychmiast zaświeciły mu się oczy i rozmarzonym głosem dodał:

- Ale by wtedy spała...

8 komentarzy:

  1. ciekawe jak wygladalby kac w wykonaniu Blanki po takim wysokoprocentowym mleku... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzielni jesteście Wszyscy i Ty i Blanka i Babcia i nawet Mężyk, bo tak ja tak na prawdę nie zostawiałam moich dzieci z nikim na dłużej niż dwie - trzy godziny od pięciu lat. Dlaczego - nie ma chętnych do opieki ;-)

    Witam w nowym miejscu. Widzę, że wiele mnie już ominęło. Poczytam w wolnej chwili i już się na to cieszę :-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaa nie poprawka - zostawiałam, jak szłam rodzić ;-)))
    I wydzwaniałam: czy Szymoenk już śpi? Jak zasypiał? Co mówił jak się obudził? Jedliście już obiad? Grymasili? Byli grzeczni na spacerze? ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. No i to jest mysl!Takie mleko!
    Urszula

    OdpowiedzUsuń
  5. zabawne:)) faceci to czesem sa jak z księżyca:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze koty za płoty, teraz będzie już łatwiej zostawić Wam Blankę babci pod jej opiekę jak będzie taka potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubie namawiania do niczego. Na szczescie tutaj nikt nikogo nie namawia i nie dopytuje "dlaczego". Idziesz na impreze, mowisz, ze nie pijesz i to jest uznawane za swiete. Nie ma zadnej dyskusji.
    A swoja droga, maz znow ma racje:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. :))) Oj, spała by spała :)) Brytusiu, lepiej tego nie sprawdzaj :)))

    Tak już te mamy mają, że gdy dziecko zostawiają, to się zamartwiają, mimo iż wiedzą, że Maluch ma dobrą opiekę.

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń