sobota, 2 lipca 2011

WYRAZY PSIEJ MIŁOŚCI


Młoda nadal zrywa się ze snu bladym świtem. Mężyk, kiedy tylko może, wstaje razem z nią i po karmieniu w okolicach piątej rano zabiera Młodą do dużego pokoju, na kanapę, żebym mogła jeszcze trochę pospać. Bowiem po tej pobudce nasze dziecię zwykle zalicza jeszcze godzinę lub półtorej aktywności, macha rękami i nogami jak holenderski wiatrak, aż się zmęczy i w końcu pada jak kawka. Ostatnio Mężyk, który początkowo dzielnie czuwał nad snem córki, padł także i zachrapał. Travis mulił obok kanapy. 
Kiedy Blanka się obudziła, to samo zrobił Luby i zaczął w głowę zachodzić, co to dziecko się tak spociło. Cała głowa mokra, włoski Blanki wyglądały jakby je krowa jęzorem wylizała. W mieszkaniu było chłodno, więc nagłe "zapocenie" się naszej córki było zagadką do momentu, kiedy Mężyk przypomniał sobie, że coś tam słyszał przez sen - a zazwyczaj śpi twardo jak kamień. Coś, co brzmiało jak mlaskanie... 
Prawda szybko wyszła na jaw - okazało się, że to pies Travis wykorzystał niecnie sen swojego Pana i  w końcu to zrobił - a próbował uparcie odkąd tylko przywieźliśmy Młodą ze szpitala. Nareszcie mu się udało wyrazić całą swoją psią miłość do Blanki, zrobił to oczywiście... po psiemu. Kiedy Mężyk spał, podszedł do kanapy i wylizał Małą po głowie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz