środa, 13 lipca 2011

LIZAK

A jednak Blanka się czymś zaraziła od Travisa... 
Lizaniem. 
Nasze dziecko od blisko tygodnia liże praktycznie wszystko. Po dziesięciominutowej podróży autem szelka od fotelika jest cała mokra, tak intensywnie Blanka pracuje nad nią jęzorem. Kiedy siedzi na leżaczku, łapie królika - zabawkę i wylizuje mu stopy. Może brudne ma, tak sobie myśleliśmy, ale hipotezę tę obaliliśmy równie szybko, jak ją postawiliśmy, dokonując kolejnych obserwacji. Bo Gwiazda liże wszystko, co się pod język nawinie, poczynając od własnych piąstek, a kończąc na najdziwniejszych rzeczach. Zanim zacznie jeść, wodzi językiem po mojej piersi, jakby testowała, jaki smak dziś na nią czeka. Noszona na ramieniu wylizuje mężowi koszulę. Próbuje, co najgorsze, polizać wodę w wiadrze podczas kąpieli. Z dziecięcym uporem i żadne mężykowe: "Blanka, gdzie z tą głową?" jej nie powstrzymuje, pochyla łepek, wywala język i za wszelką cenę próbuję nim sięgnąć do tego czegoś białawego, ruchomego i ciepłego... 
Najwyraźniej podczas bliższego kontaktu z Travisem Młoda przejęła psie nawyki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz