niedziela, 31 lipca 2011

CO MI ZROBISZ JAK MNIE ZŁAPIESZ?

Od blisko tygodnia Blanka pewnie łapie rączkami to, co sobie upatrzyła. Nie jest to już przypadkowe chwytanie za co popadnie, Mała świadomie wyciąga łapy do zabawek, ręce jeszcze się jej chwieją, latają jak staremu pijakowi, czasem spudłuje, ale próbuje uparcie, do skutku, i zwykle udaje się jej trafić i złapać upatrzoną rzecz. A jak już osiągnie swój cel, to targa te swoje misie, pszczoły i zające za kończyny, uszy, aż trzeszczy pałąk przy leżaczku. Trzyma w mocno zaciśniętej rączce i nie puszcza. Więc kiedy biorę ją na ręce, zwykle Blanka wlecze coś za sobą - a to pluszowego psa, którego ucapiła za ucho, a to kocyk, w który była zawinięta, a to tetrową pieluchę. Czasem muszę poświęcić trochę czasu, żeby wyplątać spomiędzy miniaturowych palców córeczki kolejną, arcyciekawą zdobycz.  
Wczoraj, kiedy trzymałam Małą na rękach, rozryczała mi się niespodziewanie, rozpłakała się tak żałośnie, jakby ją coś nagle zabolało. Próbowałam ją uspokoić, nie dociekając przyczyny płaczu, ale wtedy rozryczała się jeszcze głośniej. Obejrzałam więc dokładnie swoje dziecko i wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
Okazało się bowiem, że Blanka wymacała swoje własne włosy, złapała za nie ręką i oczywiście zaczęła ciągnąć z całej siły... Włosy nie chciały puścić, Blanka też nie :-)
Musiałam interweniować i rozstrzygnąć ten konflikt interesów. 

Całej tej scenie z zainteresowaniem przyglądała się się Travis, minę miał, jakby się po cichu zastanawiał:
"A co Ty mi mi zrobisz, jak mnie złapiesz?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz