poniedziałek, 18 kwietnia 2011

SZYBKA DIETA

Łazi ten mój mężyk po domu, buszuje po kuchni, wyciąga słodycze i mnie kusi. A to batonikami, a to czekoladką. Staram się opierać jak mogę, zwłaszcza, że pod jego nieobecność urządziłam prawdziwe "wietrzenie magazynów" w szafce ze słodkościami, bronię się rękami i nogami, tłumaczę, że mam już dość kilogramów na plusie i co słyszę w ramach wsparcia i motywacji? 

Co się przejmujesz?
Niedługo Ci ubędzie... jakieś cztery i pół :-)"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz