sobota, 5 marca 2011

NOWA TECHNOLOGIA

 
Znów się dałam skusić. Nudził, marudził, zaglądał do kuchni z nadzieją - w końcu wzięłam się i zrobiłam pizzę, która tak uparcie chodziła za moim mężem od kilku dni. Nie mam pojęcia, co znów skopałam, ale po serii udanych egzemplarzy, znów mi wyszło ciasto z betonu. Mąż spróbował, coś bąknął na temat sprzedaży patentu instytucjom wojskowym, bo ponoć mój wypiek nadawałby się idealnie na pancerze wozów bojowych do Afganistanu... Zanim jednak zdążył rozwinąć swoją wizję i ponownie skomentować konsystencję ciasta, zagroziłam, że jeśli powie jeszcze słowo na ten temat, to będzie gotował sobie sam. Siedział więc dłuższą chwilę cicho, jadł, nóż zgrzytał po cieście wywołując coraz szerszy uśmiech na jego twarzy. W końcu nie wytrzymał i powiedział:

"Kochnie, widzę że technologia wytwarzania panzerpizzy poszła do przodu, ciasto o wiele cieńsze, a dwa razy twardsze niż było..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz