środa, 23 marca 2011

FERDYNAND KIEPSKI I JEGO ALIEN

 
Zaczynam się czuć jak Ferdek - kiedy siedzę, brzuch leży mi już na kolanach... A kiedy leżę - faluje i przybiera najdziwniejsze kształy z możliwych. Ciągle coś z niego wystaje, coś się przesuwa pod skórą, coś wypina z boku. Kiedy to obserwuję, czuję się jak bohaterka filmu Ridley'a Scotta, która ma obcego w brzuchu. Jestem w stanie dokładnie określić, gdzie jest jego głowa, a gdzie pupa, ale obawiam się, że mogę mylić jedno z drugim. Mała kilka razy dziennie ma czkawkę, co ponoć świadczy o tym, że pilnie ćwiczy swoje funkcje oddechowe. A tak w ogóle określenie "Mała" coraz mniej do niej pasuje, według usg z końcówki 34 tygodnia ma już ok 2,7 kilograma i wszystkimi parametrami idelanie pasuje, ale na końcówkę...36 tygodnia.
Czyżby czyżyk?
A raczej wielkanocny kurczak miał nam się wykluć akurat na święta?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz