poniedziałek, 7 lutego 2011

TEST



Zrobiłam sobie wczoraj test. Układałam wieczorem ciuchy w szafie, dzieląc je na te, które jestem w stanie jeszcze założyć i te, które ewentualnie będę mogła włożyć na wiosnę. Z rezygnacją odłożyłam na bok większość sweterków, bluzek i koszulek, bo się jakoś pokurczyły, ubyło im z długości zwłaszcza - wszystkie kończą mi się w okolicach pępka. W stronę spodni nawet nie patrzyłam, ale po chwili coś mnie podkusiło. Wyciągnęłam swoje przedciążowe jeansy, uprane, złożone i ukryte głęboko w szafie. Czekają w niej na lepsze dni, w sumie już jesienią nie byłam ich w stanie zapiąć na brzuchu. Chyba że metodą na Ferdynanda Kiepskiego :-).
Przymierzyłam. Z lekką rezygnacją, bo w sumie byłam nastawiona, że nic z tego nie będzie. W kwestii dopięcia nic się nie zmieniało. Ale spodnie jestem w stanie bez problemu założyć :-)
 Od początku ciąży przybyło mi niecałe siedem kilogramów, głównie na linii pasa i powyżej. W pracy śmieją się ze mnie, że wyglądam jak dziewczynka z piłką.
 Są też tacy, co mają odwagę twierdzić, że jak dziewczynka z trzema piłkami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz