sobota, 26 lutego 2011

SKORPIONY



Upiekłam ostatnio rogaliki. Kiedy je robiłam, mąż śmiał się, że wyglądają jak małe skorpiony. Większość pożarłyśmy z bratową natychmiast po wyjęciu ich z piekarnika, na gorąco, z mlekiem. Pyyyyszne były. Niestety, kiedy ostygły, utraciły jeden ze swoich głównych walorów, to jest ... miękkość. Mówiąc wprost, zrobiły się twarde jak skorupa. Dobrze, że chociaż marmolada w środku pozostała nadal miękka. Wszyscy nadal jej jedli i nie narzekali, pewnie z wrodzonej uprzejmości. Pies też dostał kilka i nie nic nie powiedział, głównie dlatego, że generalnie niewiele mówi.
Sporo było tych rogalików, więc zapakowałam część bratu i bratowej, żeby zabrali do domu. Kiedy pojawiliśmy się u nich kilka dni później, moja mama wykazała się niestety daleko posuniętą ciekawością i zaczęła mnie wypytywać, dlaczego wyszły mi takie twarde. No dlaczego i dlaczego, co dodałam, a ile piekłam, a w jakiej temperaturze, dlaczego i dlaczego. I tak w kółko. Zanim się zdążyłam odezwać, na kolejne pytanie:
"Dlaczego są takie twarde?"
odpowiedział mój mąż:
"Bo skorpiony mają pancerz.."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz