piątek, 20 listopada 2009

ZMĘCZENIE

 
Jestem tak zmęczona, że nawet nie mam siły o tym pisać.
Wstaję o siódmej, idę do pracy, wracam po północy, biorę prysznic, idę spać. I tak codziennie. Najprzyjemniejszym i najbardziej wyczekiwanym momentem mojego dnia stał się późny wieczór, kiedy w końcu mogę odpocząć, kiedy zawijam się w kołdrę i przytulam do szerokich, ciepłych pleców mężyka. Chociaż to delikatnie powiedziane. Wczoraj na przykład runęłam (na łóżko) jak stara szopa. Dobrze, że nie obok. Zasnęłam, zanim dołączył do nas pies.
Przegapiłam przez to moją ulubioną chwilę wieczoru, ten moment, kiedy gasimy światło i w mieszkaniu zapada cisza. Mężyk zwykle szybko zasypia, ja jeszcze czytam przy lampce, kiedy Biała Dupa orientuje się, że czas przeparkować tyłek na właściwe miejsce. I już po kilku minutach zaczynają delikatnie szurać psie pazury po drewnianej podłodze, a w drzwiach sypialni ukazuje się znajoma morda, z której wystaje... kolejna morda.
Nasz sierściuch bowiem przynosi ze sobą zawsze swojego najlepszego kumpla, czyli… Dinusia. Jeden zgrabny sus i Travis, niby przypadkiem, niby od niechcenia wskakuje na łóżko. Z cichym westchnieniem zwala tyłek na kapę, kładzie sobie gumowego przyjaciela obok siebie, zwija się w kłębek i zasypia. Zwykle gaszę wtedy lampkę i idę w psie ślady.

Lubię ten moment. Kiedy nasza mała rodzina „kompletuje” się w sypialni, gdy słychać wniej równy oddech mojego męża i psie posapywanie.
Dobrze mi wtedy.

No może za wyjątkiem chwil, kiedy wieczorną ciszę rozdziera nagły, przeraźliwy pisk gumowego dinozaura, naciśniętego przez przypadek lub z premedytacją. Ale z czasem przeszłam nad tym do porządku dzielnego. Doszłam do wniosku, że tak widać musi być, z bardzo prostej i logicznej przyczyny - bo każdy z nas kogoś ma:

Ja mam mężyka.
Mężyk ma psa.
Pies ma Dinusia.
A Dinuś? No właśnie, Dinuś? Zasępiłam się na moment i nawet zrobiło mi się trochę przykro, że biedny gumiak nikogo nie ma, zdążyłam już nawet dojść do wniosku, że pewnie czuje się samotny, kiedy odkryłam, że jednak kogoś ma.

Dinuś ma piszczałkę :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz