środa, 21 października 2009

DOWODY

Mam charakterek. No mam i już. Nie będę się tu szeroko reklamować, powiem tylko, że wśród rozlicznych zalet posiadam coś, co u ludzi nazywa się silną wolą, u osłów zaś - uporem. Staram się jednak słuchać argumentów i brać zdanie innych osób pod uwagę… Ha, ha, ha, już widzę oczami wyobraźni, jak ten fragment czyta mój mężyk i dostaje ataku śmiechu...
 Ale naprawdę się staram, tylko nie zawsze mi wychodzi. Dlatego uważam dzisiejsze stwierdzenie mojego ślubnego za bezpodstawny atak. Kiedy poszliśmy z psem na spacer i Białas tradycyjnie wypiął cztery litery na nasze wołania, usłyszałam ni z tego, ni z owego wielce niesprawiedliwe hasło: 
Twoja szkoła. Jesteś tak samo nieposłuchana, jak ten Twój pies. 
O nie, co to, to nie…!!! Zagotowałam się. W ciągu trzydziestu sekund. Bardziej więc do mnie, przynajmniej na ten moment, pasowało stwierdzenie, że jestem jak czajnik elektryczny. Ale wróćmy do meritum. Zaprzeczyłam. Gorliwie. Żarliwie. I zażądałam sprawiedliwego sądu:

- O nie, nie ma tak łatwo, mój Drogi!!!! Argumenty proszę! Kiedy Cię ostatnio nie posłuchałam? Przykłady mi proszę podać, natychmiast! Dowody! 
I co słyszę? 
- Jesteś nieposłuchana. Nie to co ja :-)
Osiągnęłam stan wrzenia.
 - Dowody!!!!!!! 
W tym miejscu zmuszona byłam przerwać tę przeuroczą konwersację, bo mi pies zniknął z horyzontu. Na szczęście udało mi się go namierzyć zanim zaczął sparing z przechodzącym akurat biglem, również wstępnie zainteresowanym psią pyskówką. Wzięłam kundla na hol i wróciłam do miejsca, gdzie zostawiłam ślubnego. Ale tam już go nie było. Stał kilka metrów dalej, nie wiedzieć czemu, w środku głębokiej kałuży. Zgłupiałam, bo mu się prawie nalewało do butów, a nadal w niej stał, na dodatek przebierając w miejscu nogami.

- Co ty robisz? Zwariowałeś? Wyłaź z tej kałuży! – huknęłam na niego.
A mój luby, bardzo z siebie zadowolony, nadal taplając się w błocie, oświadczył mi
z szelmowskim uśmiechem:
Przecież mi kazałaś tu wejść… Widzisz? Usłuchałem Cię.
- Że co??????????
- Powiedziałaś: "do wody…"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz