poniedziałek, 21 września 2009

ZNOWU NIEDOBRA PANI, NIEDOBRA...

Białas podczas spaceru zahaczył o zbiornik wodny w parku, zgodnie ze swoim starym, labowym zwyczajem. Dziś akurat napatoczyła mu się fontanna, więc do niej wlazł. Takiej okazji, żeby zmoczyć biały tyłek przecież nie można było zmarnować… Popływać się co prawda nie dało,ale pobrodzić można było, panu rzuconą butelkę poprzynosić – o oddawaniu nie było nic mowy, o tym, żeby się na panią nie wytrzepywać także… Ale w domu moje stanowisko zostało określone jasno, dosadnie i głośno:
- NIE WOLNO WCHODZIĆ NA ŁÓŻKO,SŁYSZAŁEŚ?? NIE WOLNO, JESTEŚ MOKRY!!!
Bo psinka już się przymierzała, już trzymała brudne łapsko na łóżku w sypialni. Po mojej kategorycznej komendzie zrezygnowała z wyraźnym smutkiem i rozczarowaniem, ale nadal merdała pytająco ogonem. Nie będę wskazywać palcem sabotażysty, bo dowodów nie mam, ale chyba pojawiło się ciche przyzwolenie na twarzy ślubnego, bo kiedy wróciłam z kuchni z herbatą, psiur już leżał zwinięty w kłębek na kapie. MOKRY psiur. Na MOIM łóżku. Po kolejnej interwencji głosowej, zwiększonej o kilka decybeli, nie czując poparcia ze strony pana, który najwyraźniej nie odważył się go udzielić pupilowi w mojej obecności, Biała Dupa zlazła z obrażoną miną na podłogę. Stała i patrzyła na mnie z wyrzutem, bezgłośnie protestując przeciwko tak jawnej niesprawiedliwości, a mężyk głaskał go po łbie i pocieszał:
Tak piesku, biedny jesteś, biedny, taki mokry, chciałeś sobie pospać, a Pani nied ała. Piesek się specjalnie dla Pani wypluskał, bo chciał być czyściutki. Niedobra Pani, niedobra… Nie pozwoliła piesusiowi wejść na łóżeczko, a sama jak się wykapie, to się na nim kładzie…
I znowu robiło mi się głupio... (?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz