środa, 16 września 2009

ZEMSTA BIAŁEJ DUPY



Biała Dupka urosła. Ma już ponad dwa i pół roku. Przez ten czas stała się wielką, ważącą ponad czterdzieści pięć kilogramów, potężną, Białą Dupą, coraz bardziej świadomą swojej masy i siły. Skutkuje to ostatnio ciągłymi awanturami, które kundel wszczyna na trawniku pod domem niemal na każdym spacerze.
Z nazwy„Biała Dupa” aktualny jest obecnie tylko kolor...
Bo skończyły się czasy, kiedy bezkarnie obszczekiwały go wszystkie okoliczne psy, a on tylko im merdał przyjacielsko ogonem w odpowiedzi, jak na ostatnią pierdolę przystało.Od kilku dobrych tygodni wygląda to zupełnie inaczej – Travis oczywiście nadal zasuwa pędem do każdego namierzonego sierściucha, potem go sobie niby pokojowo i niby absolutnie bezinteresownie obwąchuje, ale zamiast zaprosić kumpla do zabawy jak kiedyś – zaczyna... awanturę. Łapy mu sztywnieją, stawia irokeza na grzbiecie, warczy... i pyskówka gotowa.
Lecz w stosunku do ludzi nadal jest łagodny jak baranek. Więc kiedy mój mężyk zadzwonił dziś po południu i powiedział mi, że nasz pies pogryzł trzech panów – zdrętwiałam. I dopytuję się przerażona o szczegóły:
- Ale jak to, przecież on jest taki łagodny, co się stało, dlaczego ich pogryzł?
- Wkurzył się
- Ale dlaczego???
- No bo go nie policzyli
- Ale jak to????? ... nic nie rozumiałam przez moment.

A potem przypomniałam sobie, jaką książkę zostawiłam na nocnym stoliku:
 Jerome K. Jerome:
„Trzech panów w łódce (nie licząc psa)”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz