piątek, 11 września 2009

ZDOLA BESTIA

Prawdą już objawioną jest fakt, że mój - nie mój pies do stworzeń entelygentnych należy. Co też ostatnio potwierdził, radząc sobie koncertowo z orzeszkiem ziemnym .Ten ostatni upadł mi na podłogę w kuchni i zanim zdążyłam wykazać się refleksem, wykazał się nim pies. Porwał smakołyk do paszczy i nie chciał wypluć, niesłusznie podejrzewając, że już go nie odzyska. Chciałam mu go zabrać tylko po to, żeby obrać z łupiny, bo bałam się, że zeżre go w całości. Widząc jednak twardo zaciśniętą mordę i determinację w brązowych ślepiach, które mówiły: "Nie oddam!!", zrezygnowałam, zastanawiając się jednocześnie, jak sierściach rozegra tą sytuację.  Niesłusznie jednak wątpiłam w poziom intelektualny kundella - po kilkunastu sekundach orzeszek został elegancko rozgryziony, smakowita zawartość skonsumowana, a łuskwiny wylądowały na panelach... No właśnie, byłoby idealnie, gdyby nie to.  Żeby tak jeszcze je posprzątał po sobie.... Chociaż,  tak z drugiej strony - nie wymagajmy za dużo, w końcu to facet. Psi, ale facet :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz