środa, 9 września 2009

NIEDOBRA, PANI, NIEDOBRA...

W drodze do Mirowa o mało nie wylądowaliśmy w rowie. Dwa razy, żeby było śmieszniej. Kiedy jechaliśmy w tamtą stronę, mężyk przegapił zjazd, próbował skręcić, ale było za późno, więc żeby uniknąć bliskiego kontaktu trzeciego stopnia z drogowskazem, wcisnął hamulec i… wylądowaliśmy na przeciwległym pasie ruchu. Na szczęście nic nie jechało.  Mało zawału nie dostałam, a mój mąż swój wyczyn podsumował krótko:
 „No to już wiemy, że jest ślisko”...
 i zaprezentował mi całe swoje uzębienie w radosnym uśmiechu. Z kolei w drodze powrotnej mało nie dostał zawału on – przeze mnie. Jechaliśmy sobie spokojnie, kiedy śpiący spokojnie na tylnym siedzeniu pies obudził się i postanowił wetknąć łeb pomiędzy nas. Chciałam go pogłaskać, spojrzałam na niego, zobaczyłam mały, czarny punkcik przymierzający się do "tankowania" na mordzie Białej Dupy i wrzasnęłam znienacka na cały głos:
 „Aaaaaaa!!!!!, zatrzymaj się, ona ma kleszcza na głowie, złap go, proszę Cię, szybko, wyrzuć go natychmiast, aaaa!!!”
  I tą metodą znów wylądowaliśmy na przeciwległym pasie ruchu. Na szczęście nic nie jechało... Ślubny się nieco zasapał ze zdenerwowania, ale złowił bohatersko obrzydliwego pajęczaka gołą ręką i wyrzucił przez okno bez słowa komentarza. I dobrze, bo kiedyś w analogicznej sytuacji , kiedy to zażądałam usunięcia w trybie natychmiastowym kleszcza, który przerobił nos naszego psa na spacerniak, usłyszałam:
„Tak piesku, biedny jesteś, tak, a Pani jest niedobra, ona ma swoje zwierzątko, swojego sierściuszka, a Tobie nie pozwala, Travisek też chciał mieć swoje zwierzątko, tak je hodować, karmić, kochać, tulić, pieścić i całować… a Pani kazała je złapać i wyrzucić. Piesek jest smutny z tego powodu. Niedobra Pani, niedobra… 
Nie wiedzieć czemu, ale zrobiło mi się głupio…(?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz