poniedziałek, 17 sierpnia 2009

ROMANTYK

Leniliśmy się wczoraj w trójkę przez cały wieczór – głównie leżakując na kanapie w rożnych konfiguracjach. Raz my na sofie, a pies na dywanie, raz odwrotnie, pies na poduszkach, a my na podłodze. Jak komu wygodniej i jak kto akurat wolał. Taki rodzinny wieczór w trójkę. Rozmawialiśmy, trochę gapiliśmy się w telepudło, jednym okiem każde; poza psem, który skupił się na nadstawianiu łba do głaskania. Po kolejnej, bezskutecznej próbie zmuszenia pilotożercy do ruszenia białej dupy i zmiany kanału, oraz z braku innych chętnych do porzucenia pozycji horyzontalnej, osiedliśmy na mieliźnie komedii romantycznej. Jej bohaterowie, podczas kolacji we dwoje, wyznawali sobie nawzajem w uniesieniu, czego nie chcą. Dużo tego było, większości nie pamiętam: nie chcieli bez siebie budzić się co rano, jeść śniadań, zasypiać, ogólnie – ani umierać, ani żyć. Na fali romantycznego uniesienia, poprzedzonego zepchnięciem Białasa z kanapy, no bo miejsce sobie musiała mzrobić, przytuliłam się do mężyka i pytam:
- A ty czego nie chcesz??? -  patrząc mu prosto w ślepia. Zaspane ślepia, bo chłopina już mi się zdążył rozanielić i zaczął przysypiać. Czekam w napięciu na liryczne wyznanie, najchętniej o tematyce miłosnej oczywiście, cisza się przedłuża, widzę, że on zbiera się w sobie… i w końcu mówi:
- Nie chcę się dzisiaj kąpać… 
Romantyk od siedmiu boleści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz