niedziela, 16 sierpnia 2009

KTO PYTA, NIE BŁĄDZI... PODOBNO

Mam swoją prywatną kategorię pytań znienawidzonych, głównie ze względu na częstotliwość ich zadawania przez gości. Swoje własne, autorskie odpowiedzi na nie, nosze w sobie od lat, kiszę je jak przeterminowaną kapustę. Najbardziej boję się, że kiedyś mi wykipią, przeleją się przez krawędź wytrzymałości w najmniej spodziewanym momencie...Bo kiedy po raz kolejny słyszę:- "Co jest na górze?" - dopada mnie głęboka, bezdenna frustracja. Nie mam pojęcia, co wyobrażają sobie goście stojąc u podnóża schodów prowadzących na piętro, czego spodziewają się po naszym lokalu, jakie wizje snują, jakie cuda widzą oczyma duszy. No bo co ma być na górze restauracji, jak nie restauracja? "Basen z siłownią???"-" Gdzie jest toaleta? "- nerwicy dostaję i język mi kołowacieje od informowania po raz setny danego dnia, gdzie jest wc. Zwłaszcza tych klientów, którzy niemalże nosem opierają się o drzwi poszukiwanego przybytku. W akcie desperacji zaczęłam planować zaprojektowanie i druk mapy formatu A0 z bogata legendą, zdjęciami i opisem trasy, który będzie brzmiał tak: "Prosto sto metrów, schodami na górę, za dwieście metrów ostro skręć w prawo, potem w prawo, potem w prawo, potem w prawo, potem skręć w lewo, dwieście metrów prosto, potem zwróć jeśli to możliwe, skręć w w lewo, na rondzie wybierz trzeci zjazd, potem trzysta metrów prosto, po schodkach w górę, po schodkach w dół i jesteś u celu! Powadził Cię..." - tu należy wstawić imię kelnera, który nie boi się zemsty klienta tak naprowadzonego na pilnie poszukiwany cel...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz