poniedziałek, 8 czerwca 2009

PUSTE MIEJSCE

Zebrało mi się w sobotę na gruntowne porządki, takie z odsuwaniem mebli od ścian. Wszędzie walały się już białe kłaki, zresztą w mieszkanku sierść naszego pupila można znaleźć absolutnie wszędzie, nawet pod skorupką jajka ugotowanego na twardo. I nie jest to efekt li tylko mojego bałaganiarstwa, wystarczy nie odkurzać przez jeden dzień. Labradory są psami, które mają bardzo gęstą sierść i intensywnie linieją dwa razy do roku. Wiosną, kiedy zrzucają sierść zimową i jesienią, kiedy pozbywają się letniej. Co plus minus daje okrągłe dwanaście miesięcy z psem, z którego kłaki sypią się bezustannie. Czasem mam ochotę owinąć go folią streczową od czubka nosa do końca ogona...
Wykurzyłam białe koty spod łóżka, a przy okazji przestawiłam je pod okno. Szafki nocne też. Komodę wymeldowałam pod przeciwległą ścianę, biurko eksmitowałam... I nagle, w kącie sypialni zostało mi puste miejsce. W sam raz, żeby ustawić łóżeczko dla małego dziecka. Miejsce tak bardzo smutne i puste, że aż nie mogę tego znieść.
Pies także zmarkotniał po przemeblowaniu, bo to on zawsze spał pod oknem, a my tam postawiliśmy nasze wyrko. Wieczorem, kiedy już leżeliśmy pod kołdrą, przyszedł do sypialni i obszedł ją dookoła. Po krótkim namyśle uznał, że absolutnie żaden inny kawałek podłogi się nie nadaje, żeby się na nim położyć. Postał chwilę, jakby czekał na coś, pomerdał ogonem, popatrzył na nas z wyraźną pretensją, potem obraził się i poszedł spać do salonu. Aż mi się głupio zrobiło, że zajęliśmy mu JEGO miejsce.
Ale on tak naprawdę też zajął – puste miejsce w moim sercu.
A z przemeblowaniem poradził sobie doskonale. Dziś znalazłam go zwiniętego w kłębek tam, gdzie zawsze spał - w sypialni pod oknem. Zastawiliśmy mu jego kawałek podłogi łóżkiem, to się położył na nim. Cwaniak jeden

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz