czwartek, 18 czerwca 2009

PS.

Siedzę przy biurku i piszę. Pies siedzi obok mnie i żebrze. Patrzy błagalnie tymi swoimi brązowymi ślepiami, trąca mnie niedwuznacznie mokrym nosem, daje mi nieproszony swoją wielką, brudną łapę. Ogonem zamiata podłogę. Ślina mu kapie z pyska tak, że na panelach zaczyna się tworzyć małe jeziorko. Język mu zaraz ucieknie w tyłek
Niby nic niezykłego, ot pies, siedzi i łasuchuje, bo wyczuł, że Pani ma coś smakowitego.
Niby nic...
Ale on żebrze o ... czereśnie!!!
 Dałam. Jedną. Może coś się w białym łbie poprzestawiało, niech spróbuje. Zjadł. I nadal siedzi. I nadal żebrze...
Co za pies.
Czereśniowy??????????

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz