poniedziałek, 18 maja 2009

MAMOWE ZDOLNOŚCI


Moja mama, odkąd tylko pamiętam, fenomenalnie łapała muchy. Nawet te najbardziej cwane, które umykały każdemu klapnięciu klapki, kasowała jednym szybkim ruchem.
Siedzimy sobie dzisiaj w małym pokoju, gadamy, muszysko uprzykrzone gryzie mnie po nogach, a w międzyczasie łazi sobie spokojnie po ścianie. Mama wstała, zwinęła dłoń w łódeczkę, ciach! Muchy nie ma!
Zdziwiona moją niezdrową fascynacją, z lekkim zdziwieniem powiedziała mi, jak to się robi.
A więc: muchę spacerująca po dowolnej płaskiej powierzchni należy dłonią zajść od strony główki i złapać ...zanim zdąży zakręcić. 
Sprawdziłam. To działa!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz