niedziela, 31 maja 2009

CZARNA KROPKA POD OGONEM

Biała Dupa jest mądrym psiakiem. Rozumie doskonale słowa „Idziemy”, „Idziemy na spacer”. Zrywa się na wtedy na cztery łapy i zajmuje strategiczną pozycję przy drzwiach wyjściowych. Umie obserwować i identycznie reaguje, gdy którekolwiek z nas wyjmuje z szafy i założy buty. Kiedy mówię: „Pan przyjechał”, skomli, biegnie na balkon i sprawdza, czy to prawda. Wie, co ma robić na moje ulubione hasło: „Budź Pana”. Wskakuje wtedy na łóżko i zaczyna lizać mojego śpiącego męża po uszach. Potrafi poprosić o wodę: staje przed drzwiami do łazienki i piszczy. Umie poprosić o jedzenie: podchodzi do lodówki, merda ogonem i patrzy na nas wymownie. Rozumie, a odpowiednio zmotywowany wykonuje polecenia „Siad”, „Leżeć”, „Daj łapę”, „Przynieś piłkę”. Za „odpowiednią motywację” uznaje np. wiszący przed nosem plasterek pachnącej kiełbasy. Czasem zdarzy mu się także zareagować na inne polecenia, ale pod warunkiem, że zawierają one w treści smacznie brzmiące słowo “MASZ”.

Ale nie słucha. Na polecenia „Chodź tu”, „Wróć”, „Nie wolno” jest głuchy. Jak pień. Nie słyszy.. A dokładnie – nie słucha. Patrzy na osobę wołającą z jawną drwiną na pysku, szyderczo merda ogonem, wiem, że mnie słyszy i ... I nic. Stoi w miejscu i nie zamierza przemieścić się nawet o krok bliżej w moim kierunku
No nie słucha i już.. Wredna, uparta Biała Dupa, z podłym, psim charakterem.
I żeby tylko było tak, że stoi w miejscu i nie reaguje na wołanie... o nie, nie, nie...!!! Nie ma tak łatwo!!! Wystarczy, że na horyzoncie pojawi się inny pies, kot, człowiek lub cokolwiek, co nasz pies w głębokościach swojego labowego umysłu uzna za interesujące, a sierściuch rusza ku niemu z kopyta, pardon, z łapy.... I żadna siła nie jest w stanie go zatrzymać. No może poza siła mojego męża, uwieszonego na drugim końcu mocno naprężonej smyczy.
Nasz pies wychodzi bowiem z założenia, że każda istota ożywiona, która pojawia się w zasięgu wzroku, jest godna psiego zainteresowania. W związku z czym powinna zostać natychmiast powitana, obmerdana ogonem, obskakana, polizana i zaproszona do zabawy. Nie ważne, czy ma na nią chęć, czy nie. Nie tak dawno bokserka spotkana na spacerze bardzo boleśnie dała naszemu psu do zrozumienia, że nie ma ochoty na spoufalanie. I w związku z tym, że jej niechęć została zignorowana, prawie odgryzła mu pół nosa. Biała Dupa zdziwiła się potężnie, ale wniosków na przyszłość nie wyciągnęła... Żadnych...
Nadal jest Wielkim Przyjacielem Całego Świata. Bezkrytycznym i cieszącym się do każdego przechodnia, który tylko spojrzy na niego, a już nie daj Boże się uśmiechnie czy gwizdnie zachęcająco. Napastującym zwłaszcza małe dzieci, które po prostu uwielbia – z wzajemnością. Podejrzewam, że traktuje je trochę jak małe pieski, bo równie chętnie się z nim bawią. Zaczepiającym nawet kury i gołębie w celach rozrywkowych.
Wielkim Przyjacielem Całego Świata, Głuchym Na Wołanie, dodam dla ścisłości, który nasze wezwania i polecania ma w takiej małej, czarnej kropce pod ogonem. Słowem – w dupie. Bo tylko ją zwykle widać, kiedy sierściuch postanowi po swojemu wykorzystać nierozważnie darowaną lub uzyskaną podstępnie wolność Nasz pies uwielbia się włóczyć i czai się tylko na dogodny moment, żeby dać drapaka. Po kilku godzinach wraca, w międzyczasie zmieniając zapach i kolor (z białego na błono – ziemisty) Wczoraj znów mu się udało. Wypuszczony razem z podwórkowym wilczurem za ogrodzenie, uciekł mojemu mężowi na dystansie dwustu metrów. Oczywiście, konsekwentnie udając głuchego. Założę się, że zarówno doskonale słyszał swojego Pana, który go wołał, biegnąc za nim, jak i widział.
Uciekał bowiem z odwróconym łbem...

W związku z czym, wpadł do rowu z wodą, którego nie zauważył, ale wcale go to nie zniechęciło. Przepłynął na drugą stronę i zwiewał dalej. Aż zwiał. Szkoda, że na łąkach nie stawiają znaków drogowych, na pewno ta Biała Pierdoła przydzwoniłaby w jakiś słupek... tak się oglądał... czy go czasem nie doganiają...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz