czwartek, 16 listopada 2017

GADUŁY

Tymcio się rozgaduje. Składa zdania, skleja słowa w sensowne frazy, obserwuje, widać, że mu pod blond czuprynką trybiki zaczęły żwawiej pracować, coraz częściej analizuje otaczający go świat. 
Kładłam go ostatnio spać, tłumacząc mu, że już pora, że trzeba, że no, po prostu idziemy spać. Tymek nie byłby Tymkiem, gdyby nie zgłębił tematu:

"A ciemu dziemy spać?" 
Pomyślał chwilę, zastanowił się i pyta jeszcze raz, próbując okryć jedną z zasad rządzących tym światem:
"Mamo, a ciemu dzieci idą spać?"

Świat Tymcia zaciekawia, trzeba go poznać, obmacać, obejrzeć, dotknąć, a ostatnio także - wyrazić swoje uznanie. W Halloween przyniosłam dynię - lampion, postawiłam na stole, zgasiłam światło i dynia rozjarzyła się straszliwym, zębatym uśmiechem. Na co Tymkowi aż się wyrwało z zachwytu:

"Aaaaaleeee faaaaajnaaaa!!!"

Gdy ostatnio wkroczyłam do żłobka z pizza ( czas mnie gonił, a miałam po południu w domu dwójkę dodatkowych dzieci pod opieką), Tymciowi oczy się zaświeciły i zaczął swoje recytacje pełne radości:

"Maś pićcie, kupiłaś pićcie! Bajdzo jubie pićcie mama, dla naś kupiłaś pićcie?"
(po czym w domu zjadł trzy kawałki - tak, ma dwa lata)

Czasem Tymcio postanawia po prostu otaczający świat skontemplować. W niedzielę, gdy wracaliśmy z basenu, zagadywałam go, bo bałam się, że zaśnie w aucie podczas jazdy:

"Co robisz Tymciu?
Nić. Paćsie siobie.
A na co patrzysz synku?
Na biedlonkę!"
(akurat mijaliśmy)

Blanka też gada. Komentuje. Ostatnio ocenia. Tak, to już ten etap. W piątek, idąc za Tymkiem, który faktycznie w swojej kurtce wygląda jak mała, tocząca się kuleczka, rzuciła z lekkim oburzeniem:

"Mamo, ta kurtka go pogrubia!!!"

Rosną. Zmieniają się z dnia na dzień. Mądrzeją. Głupieją. Robią się coraz fajniejsze. I jeszcze fajniejsze. 
Pamiętam, jak wyobrażałam sobie moment, kiedy będą miały sześć i dwa lata. Myślałam, że wtedy to już będzie nieźle, już będzie fajnie. 

I mają. I jest fajnie.